Czy pandemia zmieniła sposób, w jaki postrzegamy prywatność?

Pandemia w drastyczny sposób zmieniła nasz styl życia. Ograniczyło to interakcje twarzą w twarz, wstrzymało operacje biznesowe itp. W konsekwencji wszyscy musieliśmy przejść do świata cyfrowego. Musieliśmy dostosować się do nowej normy – przestrzeni online – bez względu na to, czy nam się tam podobało, czy nie. Nasza perspektywa cyfrowego świata nie miała znaczenia. To była jedyna opcja, którą musieliśmy przyjąć, aby połączyć się z rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami itp.

Słowa takie jak praca zdalna, telemedycyna i inne niezbyt często używane zwroty wkradły się do naszych leksykonów, ponieważ nasz styl życia kręcił się wokół nich w tamtym czasie. Nawet teraz te słowa utkwiły nam w pamięci. Co zaskakujące, nie tylko słownictwo zostało z nami, ale także praktyki. 

COVID-19 zmusił nas do robienia prawie wszystkich zakupów online. Organizowaliśmy spotkania w wirtualnych przestrzeniach, takich jak Google Meet, Zoom i Microsoft Teams. Pacjenci konsultowali się z lekarzami za pośrednictwem aplikacji zdrowotnych. Aby chronić swoich obywateli, nawet rządy opracowały aplikację do śledzenia kontaktów. Urządzenie lokalizowało osoby zakażone oraz osoby na haju z objawami wirusa. Niestety pandemia nadal nie wstrzymała tam swoich skutków. Zamiast tego posunął się dalej, by wpłynąć na naszą prywatność i stosunek do niego. 

W czasie pandemii wzrosła potrzeba udostępniania danych w postaci historii medycznej. Udostępniliśmy również nadmiarowe informacje kontaktowe kilku aplikacjom, witrynom internetowym, platformom handlowym itp. Wszyscy mieli dostęp do naszej lokalizacji, adresu IP, adresu Mac, danych karty kredytowej, nazw użytkowników, haseł i innych danych osobowych (PII). 

Koronawirus sprawił, że zawiedliśmy naszych strażników, co doprowadziło do wzrostu liczby kradzieży wrażliwych danych. Źli aktorzy wykorzystali pandemię i włamali się do innego oprogramowania do wideokonferencji, aby ukraść nawet 500,000 XNUMX danych użytkowników. Jako osoby fizyczne przyczyniliśmy się również do tempa, w jakim wiele firm, które zbierały nasze dane, naruszało naszą prywatność. Większość z nich nawet nie trzymała się tego, co nakreślili w swoich polityka prywatności danych. Pobraliśmy różne aplikacje, ponieważ chcielibyśmy skoczyć na każdy trend i dołączyć do każdego wyzwania. Na złotym talerzu przekazaliśmy dane osobowe. 

Przebywanie w demokratycznym państwie, w którym każde działanie podlega kontroli, sprawia, że ​​obywatele są bardzo pewni siebie w przekazywaniu swoich danych rządowi. Jednak poziomy kontroli przed pandemią, podczas pandemii i po pandemii nie są takie same. Jednym wspólnym czynnikiem tych trzech epok jest to, że wszyscy jesteśmy monitorowani poprzez moduły śledzące wszczepione w nasze urządzenia, przeglądarki i odwiedzane przez nas witryny. 

Dowody z silnie ograniczonego systemu, takiego jak Chiny, pokazały nam, jak rząd może wykorzystywać dane zebrane z centralnej bazy danych do śledzenia dysydentów, nadzorowania obywateli i odmawiania podstawowych praw, do których mają prawo jako ludzie.

Powszechnie przyjmuje się, że zyski sklepów internetowych gwałtownie wzrosły podczas pandemii, ponieważ ludzie musieli na nich polegać, aby rozpocząć codzienne życie. Poza tym większość z tych sklepów wywołała panikę zakupową u swoich klientów podczas pandemii. Ten akt skłonił większość z nich do udostępnienia swoich danych nieznanym i niezaufanym sklepom internetowym, aby uzyskać to, czego potrzebowali przed zablokowaniem. W rezultacie sklepy te posiadały ogromną ilość informacji. 

Wykorzystali te informacje do dalszego badania zachowań klientów, analizowania ich i wykorzystywania ich do dyktowania, co chcą, aby klienci kupili, zamiast pozostawiać im dokonywanie własnych wyborów. W ten sposób podważyło to zaufanie konsumentów do sprzedawców internetowych. 

Rozważmy branżę zdrowotną; wywołane przez pandemię przesunięcie sejsmiczne z diagnostyki fizycznej na wirtualną doprowadziło do gromadzenia informacji przez aplikacje medyczne. W świecie, w którym zysk ma pierwszeństwo nad zdrowiem człowieka, niektóre aplikacje sprzedają te dane firmom, które wykorzystują je do przewidywania danych demograficznych dotyczących konkretnej choroby.

Podobnie wykorzystali dane do przeprowadzenia niemal dokładnej metaanalizy na temat wpływu COVID-19 na podstawie opinii publicznej na żywo. Sprzedawali również dane respondentów organizacjom badawczym, aby wykorzystać obywateli, którzy nieświadomie oddali się jako plan studiów, wykorzystując w ten sposób swoją ignorancję i gromadząc więcej zasobów.

Źli aktorzy będą sprzedawać dane pochodzące z oszustw phishingowych korporacjom wykorzystującym dane, które będą wydobywać dane z docelowych konsumentów i promować określone produkty i usługi.

Pandemia uczyniła z nas wszystkich pustelników, a nasze nastawienie jako klientów i firm do prywatności uległo zmianie. Aby się dostosować, musimy zmniejszyć ilość informacji, które udostępniamy firmom. Firmy muszą zbierać i wykorzystywać dane klientów w przejrzysty sposób. Również rząd powinien uczciwie wykorzystywać dane swoich obywateli.